1×01 Everybody Lies / Pilot
Opublikował: Admin w: Opisy odcinków
3
sie
2009

fot. axn.pl
Opis:
Głównym motywem odcinka jest choroba nauczycielki (Rebecca) z podstawówki, która w trakcie lekcji zaczyna się dusić i mdleje. Początkowo lekarze myślą, że jest to guz w mózgu jednak później okazuje się, że siedzi sobie tam tasiemiec. W międzyczasie w klinice House’owi składają wizytę następujący pacjenci: mężczyzna, który jest pomarańczowy, i którego zdradza żona; 10-letnia astmatyczka z matką, która nie chce jej podawać silnych leków; oraz facet, któremu House daje w tubce zwykłe cukierki z automatu.
Cytaty:
- Dr House: Widzisz, wszyscy ze względu na laskę zakładają, że jestem pacjentem.
Dr Wilson: Więc dlaczego nie zaczniesz nosić białego kitla jak reszta?
Dr House: Nie chcę, żeby pomyśleli, że jestem lekarzem.
- Dr House: To moja nowa laska. Wyszczupla mnie, bo jest pionowa.
- Dr Cuddy: Nie przepisujesz lekarstw na podstawie domysłów. Przynajmniej nie powinniśmy tego robić od czasów Tuskeegee i Mengele.
Dr House: Przyrównujesz mnie do nazisty? [z zachwytem]: Fajnie…
- Dr Foreman: A, Cameron, będziesz mi potrzebna na kilka godzin.
Dr Cameron: Co się dzieje?
Dr Foreman: Kiedy włamujesz się do cudzego domu, zawsze lepiej mieć przy sobie białą laskę.
- Pacjent: Przy dalekim wybiciu nie oderwałem pięty. Zabolało, ale grałem dalej. Następnego ranka ledwie wstałem z łóżka. Uśmiecha się pan, więc to nic poważnego? Co to?
Dr House: Proszki przeciwbólowe.
Pacjent: Bierze pan z powodu nogi?
Dr House: Nie, bo są smaczne. Chcesz? Uśmierzą ból pleców. Niestety masz gorszy problem. Twoja żona ma romans. Jesteś pomarańczowy, durniu! Kiedy żona nie zauważa, że mąż zmienił kolor, to ma go gdzieś. Jesz tony marchwi i witamin? Od marchwi się żółknie, od niacyny czerwienieje. Resztę sobie dośpiewaj i znajdź dobrego adwokata.
- Dr House: Wszyscy kłamią.
Dr Cameron: Dr House nie lubi zajmować się pacjentami.
Dr Foreman: Czy zajmowanie się pacjentami nie jest powodem, dla którego zostajemy lekarzami?
Dr House: Nie, zostajemy lekarzami, żeby zajmować się chorobami. Zajmowanie się pacjentami czyni większość lekarzy żałosnymi.
- Rebecca Adler: Chciałabym umrzeć z odrobiną godności.
Dr House: Nie ma czegoś takiego! Nasze ciała zawodzą, czasami po dziewięćdziesiątce, czasami zanim się urodzimy, ale to zawsze się dzieje i nigdy nie ma w tym godności. Nie obchodzi, czy potrafisz chodzić, widzieć czy podetrzeć własny tyłek. To jest zawsze obrzydliwe – zawsze! Możemy żyć z godnością – nie możemy z nią umrzeć.
- Dr House: Pacjenci zawsze chcą dowodu. Nie robimy samochodów, nie dajemy gwarancji.
- Dr Cameron: Czemu mnie zatrudniłeś?
Dr House: Czy to ma znaczenie?
Dr Cameron: Trudno pracować dla faceta, który ciebie nie szanuje.
Dr House: Dlaczego?
Dr Cameron: Czy to nie oczywiste?
Dr House: Nie, tylko tak wygląda, ponieważ nie potrafisz zastanowić się nad odpowiedzią. Czy to, co myślę, ma jakieś znaczenie? Jestem palantem. Jedyna rzecz, która ma znaczenie, to to, o czym ty myślisz. Czy poradzisz sobie z pracą?
Dr Cameron: Zatrudniłeś czarnego, bo gdy był młody trafił do kartoteki.
Dr House: Nie, nie chodziło o rasę, nie widziałem czarnego. Widziałem lekarza… z zapiskami w kartotece. Zatrudniłem Chase’a, ponieważ zadzwonił jego ojciec. Ciebie zatrudniłem, bo jesteś bardzo ładna.
Dr Cameron: Zatrudniłeś mnie, żeby się za mną przespać?!
Dr House: Nie mogę uwierzyć, że to cię szokuje. Poza tym wcale tego nie powiedziałem. Nie, zatrudniłem cię ze względu na wygląd. To tak, jak trzymać dzieło sztuki w holu.
Dr Cameron: Byłam wśród najlepszych na swoim roku.
Dr House: Ale nie byłaś najlepsza.
Dr Cameron: Odbyłam praktykę w klinice Mayo.
Dr House: Tak, byłaś bardzo dobrą praktykantką.
Dr Cameron: Ale nie najlepszą?
Dr House: Czy to naprawdę ciebie zasmuca? Myśleć, że zostałaś zatrudniona za względu na wrodzoną urodę, a nie ze względu na wrodzoną inteligencję?
Dr Cameron: Ciężko pracowałam, żeby być teraz, gdzie jestem.
Dr House: Ale nie musiałaś. Ludzie wybierają drogę, która da im najwięcej przy jak najmniejszym nakładzie pracy. To prawo natury, a ty się mu sprzeciwiłaś. Dlatego cię zatrudniłem. Mogłaś bogato wyjść za mąż, zostać modelką, mogłaś się po prostu pokazywać, a ludzie wiele by ci dali. Naprawdę wiele, ale ty nie poszłaś tą ścieżką, ciężko harowałaś, wypruwając sobie flaki.
- Dr Cuddy: Nie utrzymasz swojej reputacji, unikając pracy; klinika jest częścią twojej pracy. Chcę, żebyś ją wykonywał.
Dr House: Tak, ale jak mawiał filozof Jagger, „Nie zawsze możesz dostać to, czego chcesz”.
- Dr Cuddy: A, i znalazłam tego filozofa i okazało się, że jeśli czasami spróbujesz, możesz znaleźć to, czego ci potrzeba.
Znasz jakiś cytat z tego odcinka, a nie ma go w artykule – napisz go w komentarzu!
Soundtracki i ścieżki dźwiękowe:
- The Rolling Stones - „You Can’t Always Get What You Want”, Forty Licks, Track 6 (Disk 1)
- Massive Attack – „Teardrop”, Mezzanine, Track 3 [Napisy końcowe]
źródło: naleniucha.pl / wikiquote.org / have-dog.com
Odpowiedzi: 3 do 1×01 Everybody Lies / Pilot
Matuzam
data: 18 października, 2009 godzina: 18:50
Pomysł może i dobry, ale wykonanie fatalne. Jak już wrzucasz cytaty to dobrze by było, gdyby były poprawnie przetłumaczone. Jest kilka drobnych zmian nie zmieniających sensu wypowiedzi (czego też być nie powinno, bo gubi się smaczki), ale jest też kilka poważnych błędów po prostu. Rozumiem, że jest to brane z innych źródeł, ale to można to było sprawdzić wcześniej…
Admin
data: 19 października, 2009 godzina: 14:16
Ja nie tłumaczyłem tych cytatów. Aktualnie nie mam czasu ich wszystkich sprawdzać, ponieważ jest to pracochłonne, a chciałbym dla każdego odcinka zrobić osobną podstronę, a później udoskonalać.
Matuzam
data: 19 października, 2009 godzina: 19:39
„Nie, zostajemy lekarzami, żeby zajmować się chorobami. Zajmowanie się pacjentami czyni większość lekarzy żałosnymi.”
Pomijam już to, że w oryginale było ‘leczyć’ a nie ‘zajmować się’, niewiele zmienia choć moim zdaniem troszeczkę psuje obraz całości. Ale to, że było tam ‘nieszczęśliwymi’, a nie ‘żałosnymi’ to już diametralna różnica. Pozbawia cytat sensu.
Moja sugestia: lepiej żeby było mniej i wolniej a dobrze, niż dużo i szybko, a mocno średnio (a momentami bezsensownie wręcz)…